Sprzedaż nieruchomości, która należy do osoby ubezwłasnowolnionej, zawsze budzi emocje i niepewność. Z jednej strony mamy realne potrzeby życiowe, rosnące koszty opieki, konieczność finansowania leczenia lub adaptacji lokum do niepełnosprawności. Z drugiej strony stoi ochrona majątku tej osoby, przewidziana przez prawo właśnie po to, by nikt nie rozporządzał nim bez należytej kontroli. Na styku tych racji działa sąd opiekuńczy, a opiekun prawny staje się kimś więcej niż administratorem – jest odpowiedzialny za podejmowanie decyzji o dalekosiężnych skutkach.
Pytanie powraca w praktyce bardzo często: czy opiekun prawny osoby ubezwłasnowolnionej może sprzedać mieszkanie? Odpowiedź brzmi: może, ale wyłącznie po uzyskaniu zgody sądu opiekuńczego i tylko wtedy, gdy transakcja jest obiektywnie korzystna albo konieczna z punktu widzenia dobra podopiecznego. To „ale” oznacza szereg wymogów formalnych i merytorycznych, których zlekceważenie unieważni nawet najlepszą, rynkowo atrakcyjną ofertę.
Ramy prawne, które naprawdę działają w praktyce
Podstawy prawne rozrzucone są po kilku aktach, zwłaszcza po Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym oraz Kodeksie cywilnym. Rzeczywistość sprowadza się do kilku zdań: każdy opiekun działa w interesie podopiecznego, a czynności przekraczające zwykły zarząd majątkiem wymagają zezwolenia sądu opiekuńczego. Zbycie mieszkania wykracza poza zwykły zarząd bez dyskusji. Sąd bada nie tylko formalne dokumenty, lecz także realia: sytuację zdrowotną, finansową, mieszkaniową i rodzinną osoby ubezwłasnowolnionej.
W uzasadnieniach postanowień sądowych często pojawia się motyw bilansu korzyści i ryzyk. Jeżeli sprzedaż poprawia sytuację życiową, zapewnia stabilne finansowanie opieki, usuwa oczywiste zagrożenia (długi, koszty, brak możliwości korzystania), to decyzja zwykle bywa pozytywna. Gdy wniosek pachnie wygodą opiekuna czy chęcią uwolnienia środków bez planu, skutek będzie odwrotny.
Ubezwłasnowolnienie a skala ingerencji
Praktyka wymaga rozróżnienia ubezwłasnowolnienia całkowitego i częściowego. Przy ubezwłasnowolnieniu całkowitym działa opiekun prawny, a zgoda sądu jest obligatoryjna dla sprzedaży. Przy ubezwłasnowolnieniu częściowym pojawia się kurator, jednak co do zasady także tu zbycie nieruchomości traktowane jest jako czynność przekraczająca zwykły zarząd, która wymaga zezwolenia sądu. Teoretycznie osoba ubezwłasnowolniona częściowo może wyrazić zgodę na pewne czynności, ale w sprawach majątkowych o dużej wadze sąd i tak pilnuje, aby decyzja była zabezpieczona procesowo. Nie warto budować skrótów, bo skróty w tej materii kończą się nieważnością czynności prawnej.
W tle pozostaje jeszcze temat przedstawiciela ustawowego w razie braku opiekuna. Sąd potrafi szybko ustanowić opiekuna, gdy zachodzi potrzeba dokonania czynności dla ochrony interesu osoby ubezwłasnowolnionej. Przy pilnych sprawach mieszkanie „nie zniknie”, ale czas dopełniania formalności trzeba wkalkulować.
Co bada sąd opiekuńczy przy zgodzie na sprzedaż
Wnioski, które otrzymujemy jako pełnomocnicy, rzadko są „od ręki” kompletne. Sąd sprawdza trzy obszary. Po pierwsze, sytuację życiową podopiecznego: stan zdrowia, perspektywy poprawy lub pogorszenia, potrzebę codziennej opieki. Po drugie, ekonomiczną logikę transakcji: czy cena nie odbiega od rynku, co stanie się z pieniędzmi, czy istnieją tańsze alternatywy. Po trzecie, bezpieczeństwo mieszkaniowe: gdzie osoba będzie mieszkała po sprzedaży albo jak wykorzysta środki na zapewnienie dachu nad głową.
Typowe pytania sędziego: jak długo mieszkanie stoi puste i jakie generuje koszty, czy podopieczny realnie może z niego korzystać, czy istnieje obciążenie hipoteczne lub dług czynszowy, kto będzie rozporządzał środkami ze sprzedaży i na jakich zasadach. Sąd nie lubi deklaracji bez pokrycia. Lepiej przedstawić faktury, harmonogram opłat, oferty domów opieki, kosztorys remontu w przystępniejszym mieszkaniu albo porównanie czynszów i kosztów utrzymania.
Czy opiekun prawny osoby ubezwłasnowolnionej może sprzedać mieszkanie?
Może, ale tylko za zgodą sądu opiekuńczego i w granicach określonych w postanowieniu. To nie jest zgoda ogólna na zbycie „jakiejś” nieruchomości. Sąd zwykle wskazuje konkretną nieruchomość, minimalne warunki transakcji, czas obowiązywania zgody, nierzadko także sposób zabezpieczenia środków. Jeżeli w postanowieniu zapisano, że cena nie może być niższa niż kwota X, notariusz nie przeprowadzi umowy poniżej tej wartości. Jeżeli sąd wymaga wpłaty na rachunek depozytowy sądowy, to tak właśnie trzeba zrobić.
W praktyce zdarzają się sprawy, w których sąd najpierw udziela zgody warunkowo, a po przedstawieniu projektu aktu notarialnego, operatu szacunkowego lub oświadczeń nabywcy wydaje zgodę ostateczną. To rzadkie, ale możliwe przy skomplikowanych stanach faktycznych. Warto mieć margines czasu.
Jak przygotować wniosek, który przekonuje
Doświadczenie uczy, że dobre wnioski mają wspólny mianownik: porządkują fakty, nie uciekają od liczb, pokazują warianty i świadomość konsekwencji. Samo zdanie: „Sprzedaję, bo tak będzie lepiej” nie niesie ciężaru dowodu. Poniższy skrócony plan pokazuje, jak podejść do sprawy:
- Opisz sytuację medyczną i bytową podopiecznego, wskazując realne potrzeby, a nie ogólniki. Jeżeli osoba wymaga stałej opieki, dołącz zaświadczenia lekarskie, orzeczenia o niepełnosprawności, rachunki za rehabilitację.
- Udowodnij rynkowość ceny. Operat szacunkowy rzeczoznawcy majątkowego daje sądowi kotwicę. Dodatkowo można załączyć 2 – 3 wydruki porównywalnych ofert z tego samego osiedla.
- Pokaż plan na środki. Konto depozytowe sądowe, lokata terminowa, fundusz mieszkaniowy, opłaty za dom opieki z kalkulacją na 12 – 24 miesiące. Lepiej przedstawić dwa warianty i kryteria wyboru.
- Zadbaj o alternatywy mieszkaniowe. Jeżeli wymieniasz mieszkanie na mniejsze, dołącz wstępne porozumienia, wstępny akt rezerwacji, wzór umowy deweloperskiej wraz z harmonogramem płatności.
- Dołącz oświadczenie o braku konfliktu interesów. Jeżeli kupujący jest członkiem rodziny, sąd będzie patrzył dwa razy uważniej. Tym bardziej liczy się operat i transparentność warunków.
Z prawnego punktu widzenia to wciąż jedna lista w artykule, ale w praktyce każdy punkt przekłada się na dokumenty. Pełne wnioski przyspieszają sprawę o tygodnie.
Specyfika nieruchomości, które nie stoją puste
Sytuacje skomplikowane zwykle dotyczą współwłasności, lokali z dożywotnikiem, mieszkań obciążonych hipoteką lub ekspektatyw deweloperskich. Sąd nie działa w próżni i bierze pod uwagę tytuły osób trzecich.
Współwłasność z osobą ubezwłasnowolnioną wymaga rozróżnienia. Zgoda sądu jest konieczna dla rozporządzenia udziałem tej osoby. Współwłaściciele mogą chcieć sprzedać całość, ale prawnie sprzedają swoje udziały i udział podopiecznego za zgodą sądu. Gdy w tle toczy się postępowanie o zniesienie współwłasności, wniosek o sprzedaż często przeplata się z tamtą sprawą, co wydłuża czas.
Dożywocie i służebność mieszkania potrafią zamykać transakcję na lata. Jeżeli osoba ubezwłasnowolniona jest dożywotnikiem, sprzedaż mieszkania wymaga wykazania, że prawa te zostaną zachowane albo odpowiednio zabezpieczone w nowym miejscu. Gdy dożywotnik jest inną osobą, potencjalny nabywca zapłaci mniej, a sąd i tak spyta, czy nie ma lepszej ścieżki niż sprzedaż z istotnym dyskontem.

Hipoteka i długi czynszowe nie przekreślają zgody sądu. Wręcz przeciwnie, bywa że sprzedaż to jedyna metoda uniknięcia egzekucji. Sąd będzie jednak wymagał konkretnego planu spłaty oraz dowodu, że po potrąceniach zostanie bufor finansowy dla podopiecznego.
Ekspektatywy deweloperskie i roszczenia o przeniesienie własności powodują lawinę dokumentów. Sąd musi mieć pewność, że pieniądze nie „znikną” między transzami, a harmonogram płatności odpowiada interesowi osoby ubezwłasnowolnionej. Przy transakcjach łańcuchowych – sprzedaż obecnego, zakup nowego – elastyczność sędziego zależy od przejrzystości umów i mechanizmów escrow.
Rola notariusza i praktyka aktów
Notariusz jest strażnikiem legalności. Bez prawomocnego postanowienia sądu odmawia sporządzenia aktu sprzedaży udziału należącego do osoby ubezwłasnowolnionej. Notariusze, którzy prowadzą takie czynności częściej, zwykle proszą o wgląd do projektu aktu i postanowienia wcześniej, proponując rozwiązania, które spełnią wymogi sądu. Zmienia to dynamikę na korzyść opiekuna: lepiej wprowadzić poprawki w projekcie niż wracać do sądu z pytaniem, „czy tak może być”.
Czasem sąd wymaga, aby zapłata ceny nastąpiła wyłącznie przelewem na rachunek depozytowy sądowy albo na odrębny rachunek przypisany do podopiecznego. Notariusz zapisuje to w treści aktu i zabezpiecza wypłatę zadatku lub zaliczki w formie depozytu notarialnego do czasu spełnienia warunków. Płynność finansowa opiekuna w takim schemacie bywa ograniczona, ale to cena bezpieczeństwa.
Ile to trwa i gdzie ucieka czas
Czas postępowania o zezwolenie na zbycie nieruchomości różni się w zależności od sądu. W dużych miastach typowy przedział to 2 – 5 miesięcy od złożenia kompletnego wniosku do prawomocności postanowienia. W mniejszych ośrodkach sprawa bywa szybsza, choć jeden brakujący dokument potrafi przesunąć termin o kilka tygodni. Jeżeli sąd zleci opinię biegłego rzeczoznawcy majątkowego, doliczmy 4 – 8 tygodni. Gdy konieczne jest wysłuchanie osoby ubezwłasnowolnionej w miejscu jej pobytu, logistyka i kalendarz sędziego dodadzą kolejne tygodnie.
Opiekunowie, którzy równolegle negocjują z kupującymi, powinni otwarcie mówić o wymaganej zgodzie sądu i realnych datach. Umowy przedwstępne najlepiej zawierać z warunkiem uzyskania zgody w określonym czasie, z bezpiecznie ustawionym terminem i procedurą zwrotu zadatku, jeśli decyzja będzie odmowna. Brak takich klauzul równa się konfliktowi i roszczeniom.
A co, jeśli sprzedający i kupujący są w rodzinie
Sprzedaż do członka najbliższej rodziny nie jest zabroniona, ale budzi najwięcej pytań. Sąd bada, czy nie dochodzi do transferu majątku po cenie „rodzinnej” kosztem interesu osoby ubezwłasnowolnionej. W takich sprawach operat szacunkowy jest obowiązkowy w praktyce, a najlepiej, jeśli cena transakcyjna przekracza wycenę o koszt transakcyjny i niewielki margines bezpieczeństwa. Sąd pyta także o relacje między stronami, ich ewentualne zadłużenia, czy nabywca ma zdolność zapłaty i czy transakcja nie jest próbą wyprowadzenia majątku przed egzekucją którejś ze stron.
Przykładowa sprawa z mojej praktyki: córka chciała kupić mieszkanie, w którym mieszkała jej mama, ubezwłasnowolniona całkowicie, aby wyremontować i dostosować je do standardów opieki domowej. Sąd warunkowo zgodził się na sprzedaż przy cenie z operatu plus 3 procent, przelew na rachunek depozytowy, a środki wypłacane w transzach na podstawie faktur za prace adaptacyjne i późniejszą opiekę. Sztywne? Tak, ale z perspektywy dwóch lat okazało się to racjonalne: pieniądze starczyły na opiekę domową i uniknięto przeprowadzki do placówki.
Gdzie przebiega granica „zwykłego zarządu”
Niektórzy pytają, czy nie można „obejść” zgody sądu poprzez najem, użyczenie albo zamianę. Najem długoterminowy lokalu należącego do osoby ubezwłasnowolnionej, z istotnymi zmianami po stronie najemcy, także bywa kwalifikowany jako czynność przekraczająca zwykły zarząd. Zamiana mieszkań niemal na pewno wymaga zgody, bo skutkuje przeniesieniem prawa. Remonty i prace adaptacyjne zwykle mieszczą się w zwykłym zarządzie, o ile nie pochłaniają nadmiernych środków i nie ingerują w substancję lokalu ponad standard. Wątpliwość najlepiej rozwiać krótkim wnioskiem do sądu o rozstrzygnięcie lub co najmniej skonsultować z notariuszem, który wskaże, czy dana czynność będzie wymagała zgody.
Nieważność czynności i jak się jej wystrzegać
Zawarcie umowy sprzedaży bez zgody sądu skutkuje bezwzględną nieważnością w zakresie czynności dotyczącej majątku osoby ubezwłasnowolnionej. To nie jest wada, którą można „uzdrowić” późniejszą zgodą. Odkręcanie takich historii bywa bolesne i kosztowne: zwroty świadczeń, podatek od czynności cywilnoprawnych do skorygowania, pretensje kupującego. Notariusz zwykle uchroni przed takim błędem, ale próby zawierania umów cywilnych bez udziału notariusza, na przykład umowy przedwstępnej z wydaniem lokalu, to droga w ślepy zaułek.
Jeżeli decyzja sądu jest odmowna, a opiekun mimo to doprowadzi do faktycznego wydania mieszkania i pobierze zaliczkę, naraża się nie tylko na odwołanie z funkcji, ale też na odpowiedzialność odszkodowawczą. Sąd opiekuńczy może wezwać do złożenia rachunków i naprawienia szkody.
Zabezpieczenie środków po sprzedaży
Pieniądze ze sprzedaży to dopiero połowa drogi. Dobrą praktyką jest plan rozpisany na lata, zgodny z realnymi potrzebami. Często stosujemy mieszankę: część środków „płynnych” na bieżące koszty opieki i leczenia, część w postaci lokaty lub rachunku powierniczego, a jeżeli osoba trafia do placówki – precyzyjny budżet na 18 – 24 miesiące. Sąd akceptuje rozwiązania, które gwarantują utrzymanie i opiekę przy zachowaniu wartości kapitału w rozsądnym zakresie. Ryzykowne inwestycje odpadają. Jeżeli ktoś proponuje wymyślne instrumenty finansowe, sąd zapyta: czy opiekun ryzykowałby takimi środkami, mając je jako własne, wiedząc, że to pieniądze na leki, rehabilitację i czynsz.
Zwracam uwagę na jeszcze jedną rzecz: świadczenia i dofinansowania. Sprzedaż mieszkania, która powiększa majątek płynny, może wpływać na kryteria pewnych form pomocy społecznej. Warto sprawdzić, czy nie zmieni to uprawnień do dodatku mieszkaniowego, zasiłku stałego czy dopłat. Czasem lepiej rozłożyć wpływ środków w czasie, niż „wyzerować” pomoc, która w skali roku ma duże znaczenie.
Wysłuchanie osoby ubezwłasnowolnionej
Gdy stan zdrowia na to pozwala, sąd często stara się wysłuchać podopiecznego, choćby w skróconej formie, nawet w domu lub placówce. To moment, który potrafi zaważyć na ocenie etycznej całej sprawy. Osoba, która mówi: „Nie chcę wyjeżdżać z mojego domu” zasługuje na poważną refleksję nad alternatywami. Dobre przygotowanie oznacza, że opiekun potrafi pokazać, dlaczego sprzedaż mimo wszystko służy interesowi podopiecznego: barierowy budynek, brak windy, samodzielność tylko pozorna, koszty ogrzewania ponad możliwości. Sąd docenia szczerość i brak presji.
Umowa przedwstępna i zadatek, czyli zarządzanie ryzykiem
Rynek mieszkaniowy wymusza dynamikę. Kupujący naciska na szybki termin, opiekun czeka na postanowienie sądu. Dobrze skonstruowana umowa przedwstępna równoważy interesy stron. Po pierwsze, warunek zawieszający wprost wskazuje, że umowa przyrzeczona zostanie zawarta wyłącznie po uzyskaniu prawomocnego zezwolenia sądu opiekuńczego. Po drugie, zadatek lub zaliczka powinny być przechowywane w depozycie notarialnym. Po trzecie, terminy muszą uwzględniać kalendarz sądu i potencjalne odwołania.
W praktyce wypracowaliśmy prosty mechanizm: 3 – 4 miesiące na uzyskanie zgody z opcją jednokrotnego przedłużenia o 30 dni, prawo odstąpienia i zwrot zadatku bez potrąceń, jeśli sąd odmówi, oraz możliwość indeksacji ceny o wskaźnik inflacyjny przy dłuższym oczekiwaniu. Kupujący nie zawsze to lubią, ale przejrzystość buduje zaufanie i zmniejsza ryzyko sporu.
Kiedy sprzedaż nie jest najlepszą odpowiedzią
Są sytuacje, w których sprzedaż mieszkania nie rozwiązuje podstawowego problemu. Jeżeli osoba może zamieszkać w przystosowanym lokalu rodzinnym, a koszty utrzymania obecnego mieszkania są umiarkowane, czasem bardziej racjonalne jest wynajęcie go. Stabilny najem, dobrze skalkulowany, daje strumień przychodów na opiekę i nie pozbawia majątku. Warunkiem jest rozsądny wybór najemcy i umowa zabezpieczająca interesy podopiecznego, a także jasne rozliczenia z fiskusem.
Bywa też, że mieszkanie ma perspektywę wzrostu wartości z racji planowanej infrastruktury, a sytuacja finansowa osoby ubezwłasnowolnionej nie jest dramatyczna. Sąd może wtedy odmówić, sugerując mniej drastyczne rozwiązania jak kredyt zabezpieczony hipoteką albo program osłonowy gminy. Decyzja nie jest na zawsze. Po kilku miesiącach, gdy okoliczności się zmieniają, można wrócić z nowym wnioskiem.
Dokumenty, o które sąd najczęściej prosi
Drugi, zaraz po planie, element, który decyduje o tempie, to komplet dokumentów. Trzon jest przewidywalny: odpis postanowienia o ubezwłasnowolnieniu, odpis postanowienia o ustanowieniu opiekuna, aktualny odpis z księgi wieczystej, dokumenty własności, zaświadczenia o zadłużeniach, zaświadczenia lekarskie, wycena nieruchomości. Dobrze dołożyć projekt umowy przedwstępnej, jeżeli już jest kupujący. Sąd dopyta także o rachunki bankowe przeznaczone do rozliczenia transakcji i o mechanizmy zabezpieczenia środków.
W sprawach współwłasności potrzebne będą zgody współwłaścicieli lub wyjaśnienie, w jakim trybie ma dojść do sprzedaży udziału. Jeżeli pojawia się służebność mieszkania albo dożywocie, konieczne są dokumenty ustanawiające te prawa i propozycja ich dalszego losu. Bez tego wniosek będzie wracać jak bumerang.
Koszty, które można przewidzieć
Opłata sądowa za wniosek o zezwolenie na zbycie własności zazwyczaj należy do kategorii opłat stałych o umiarkowanej wysokości, ale największy koszt kryje się w operacie szacunkowym i taksach notarialnych. Operat to wydatek rzędu 800 – 2 500 zł, zależnie od miasta i rodzaju nieruchomości. Notariusz nalicza taksę według wartości umowy, do tego dochodzi podatek PCC przy zakupie przez nabywcę, wpisy do księgi wieczystej i ewentualne koszty depozytów. Opiekun powinien sporządzić prostą tabelę kosztów i zysków, bo sąd często o to prosi, choćby ustnie.
W tle pozostają koszty utrzymania mieszkania do dnia sprzedaży oraz potencjalne koszty przeprowadzki, magazynowania rzeczy, utylizacji mebli. Te drobiazgi składają się na realny budżet i pokazują sądowi, że opiekun panuje nad logistyką.
Jak rozmawiać z rodziną i uniknąć konfliktów
Spory rodzinne to stały element sceny. Jedni chcą sprzedać szybko, drudzy nie zniosą myśli o utracie „rodzinnego gniazda”. Sąd ma na biurku dokumenty, ale słyszy także emocje. Pomaga regularna komunikacja i protokołowanie ustaleń. Opiekun, który informuje rodzeństwo czy kuzynostwo o zamiarze, zasobach finansowych, ofertach i realnych terminach, budzi większe zaufanie. Jeżeli relacje są napięte, warto rozważyć mediację. Sąd przychylnie patrzy na porozumienia, które łagodzą spór i porządkują obowiązki opiekuńcze.
W przypadku poważnego konfliktu interesów sąd może ustanowić kuratora do dokonania konkretnej czynności, zwłaszcza gdy opiekun miałby negocjować z samym sobą w imieniu osoby ubezwłasnowolnionej. To nie jest przytyk, tylko mechanizm czyszczący pole z zarzutów.
Rzadkie, ale ważne: sprzeciw prokuratora i RPO
W sprawach opiekuńczych prokurator lub Rzecznik Praw Obywatelskich mogą wstąpić do postępowania, jeśli widzą ryzyko pokrzywdzenia osoby ubezwłasnowolnionej. To nie oznacza automatycznej blokady. Oznacza natomiast, że argumenty muszą być wyraźniej udokumentowane i że sąd może być bardziej dociekliwy. W praktyce dzieje się tak przy głośnych konfliktach rodzinnych albo gdy cena sprzedaży odbiega rażąco od rynku.
Najczęstsze błędy i ich koszt
Widziałem trzy błędy, które powtarzają się najczęściej i potrafią zniweczyć miesiące pracy: pośpiech, brak planu na środki, bagatelizowanie formalności. Pośpiech to umowa przedwstępna bez warunku zgody sądu, krótki termin i zadatek do ręki. Brak planu to wniosek bez kosztorysów i bez odpowiedzi na pytanie, co dalej. Formalności to drobiazgi: brak aktualnego odpisu księgi wieczystej, niepodpisane pełnomocnictwo, brak operatu. Każdy z tych elementów wydłuża postępowanie, a czas w obrocie nieruchomościami bywa najdroższą walutą.
Odpowiedzialność opiekuna nigdy nie jest abstrakcyjna
Opiekun ponosi odpowiedzialność za sposób prowadzenia spraw majątkowych podopiecznego. Sąd może wezwać do składania okresowych sprawozdań i rachunków. Jeżeli środki ze sprzedaży „rozpływają się” bez pokrycia w dokumentach, grozi odwołanie i roszczenie o naprawienie szkody. Uczciwie prowadzona dokumentacja wydatków – faktury, paragony, umowy – nie jest biurokracją dla samej biurokracji. To tarcza ochronna opiekuna, która buduje zaufanie sądu i rodziny.
Gdy sprzedaż już dojdzie do skutku
Po akcie notarialnym i wpływie środków na rachunek wskazany w postanowieniu sądu zaczyna się etap realizacji planu. Jeżeli umówiono się na zakup innej nieruchomości, pamiętajmy, że to kolejna czynność przekraczająca zwykły zarząd, na którą także trzeba zgody sądu. Niektórzy o tym zapominają, co skutkuje kolejnymi opóźnieniami. Przy finansowaniu opieki w placówce dobrze jest ustawić stałe zlecenia, aby opóźnienia nie generowały kar umownych. Dobrze też cyklicznie informować sąd, nawet ponad obowiązek, o wykorzystaniu środków. Tego nikt formalnie nie wymaga w każdym przypadku, ale długofalowo ułatwia to uzyskiwanie kolejnych zgód.
Sedno odpowiedzi i zdrowy rozsądek
Główne pytanie wraca na koniec: czy opiekun prawny osoby ubezwłasnowolnionej może sprzedać mieszkanie? Tak, może, lecz zawsze przez pryzmat dobra podopiecznego i za zgodą sądu opiekuńczego. Na sukces składają się trzy elementy: rzetelna dokumentacja, realistyczny plan i czyste intencje. Kiedy te trzy warunki spotykają się w jednym wniosku, sąd nie tylko wyraża zgodę, ale także pomaga ją wdrożyć warunkami, które chronią osobę najsłabszą w całej układance.
Prawo nie jest po to, by utrudniać życie. Jest po to, by mieć pewność, że decyzja o sprzedaży majątku osoby, która sama nie może skutecznie o sobie decydować, będzie podjęta rozważnie, po sprawdzeniu faktów i z myślą o jej przyszłości. Jeśli opiekun traktuje to poważnie, procedura staje się narzędziem, a nie przeszkodą. I o to chodzi.
Radosław Gajda, nie jest typowym vlogerem. Jego podstawowe zajęcie to praca na stanowisku wykładowcy akademickiego. Namówili go studenci do założenia kanału na YouTube, gdzie prowadzi architektoniczny vlog o nazwie “Architecture is a Good Idea.” W swoich filmach Radosław opowiada o ciekawostkach związanych z architekturą, wyjaśnia historię budynków i odkrywa tajemnice związane z różnymi konstrukcjami. Ciekawie łączy wiedzę naukową z pasją do architektury, przyciągając nie tylko studentów, ale także osoby zainteresowane tym tematem. Jego kanał to prawdziwa gratka dla miłośników pięknych budowli i fascynujących historii związanych z nimi1.

